Zacznijmy od tego czym jest dla mnie moda. Nie będę tu pisać definicji z Internetu (każdy może sobie poszukać i przeczytać) , ale przedstawię moją subiektywną opinię.
Moda to dla mnie jakby nieodwracalny fragment życia, od kiedy zaczęliśmy się zakrywać skórami zwierząt, aż do dzisiaj. Wcale nie uważam, że muszę jej poświęcać całe życie i każdą chwilę, ale mogę...
Mam do ,,MODY" dystans.
Nie chcę, żeby ona mnie tworzyła, a nie ja ją. Wiemy przecież, że jesteśmy wzrokowcami i na początku widać nas wizualnie, więc po co zakładać przebrania w postać hałdy ubrań i maski jako ,,tapety". Chcę już na pierwszym rzucie oka pokazać ,chociaż mały fragment siebie. Muszę wiedzieć, że to co noszę mnie nie przykrywa.
Można powiedzieć, że z modą spotykamy się na co dzień, nikt tego nie zaprzeczy. Ważne jest jednak by ubierać się dla siebie , a nie dla kogoś, bo kiedyś ten czar zniknie. Druga osoba będzie rozczarowana, a ty, jak każdy człowiek będziesz mieć wyrzuty sumienia. Nie twórzmy obłok wokół naszej osoby.
Nie lubisz szpilek? A po co ci je, nie noś ich!
Makijaż się przytłacza? Nie maluj się, nie okłamuj siebie i innych na zewnątrz!
Lubisz spodnie i trampki ? Ubieraj je, a co ci szkodzi?! Chociaż będziesz wiedzieć, że ludzie lubią cię takim jakim jesteś!
Może być również przeciwnie, jeżeli tak jest, nie wstydź się tego!
Życie ma się jedno...
Dla jednych to motywacja to czynienia czegoś nowego, dla drugich hamulec, spowodowany strachem wewnętrznym.
Ja wolę się zbliżać do tych pierwszych.
Jeżeli się świat kręci wokół mody, czemu by się też przez chwilę nie zakręcić?